Blog o Korei. Olimpiada zimowa, ciekawostki, turystyka.

Wszędzie soja

Festiwal Soi w Paju (Jangdan Soybean Festival)

Wygląda na to, że przyszło mi mieszkać w wyjątkowo rolniczym regionie, którego płody rolne mają taką renomę, by zasługiwać na własny festiwal. W październiku zbierałam żeń-szeń w DMZ, natomiast tydzień temu obwiązywałam sojowe bryły, niczym profesjonalna snopowiązałka.

Festiwal soi w Paju (Paju Jangdan Soybean Fstival) :: Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Obwiązywanie bryły sojowej © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna, 2017
Wiązanie soi, festiwal soi w Paju, Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Wszyscy wiążą bryły soi w tradycyjny sposób © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna, 2017
Wiązanie soi, festiwal soi w Paju :: Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Obwiązana i opieczętowana bryła soi, teraz trzeba ją powiesić, by wyschła © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna, 2017
Brykiety soi, festiwal w Paju :: Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Chociaż wyglądają jak bochenki razowca, w rzeczywistości to wysuszone brykiety soi © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna, 2017

Moje najwcześniejsze sojowe wspomnienia sięgają lat szkolnych, kiedy to w osiedlowym warzywniaku można było dostać orzeszki sojowe. Zapakowane w ordynarny foliowy woreczek, były tanie, ale pozostawały przysmakiem drugiego rzędu. To znaczy, że kupowało się je, kiedy już nie wystarczało na nic innego. Długo myślałam, że główny wytwór soi to właśnie orzechy, że rosną one w takiej postaci na krzewach, a do spożycia tylko się je lekko praży. Dopiero potem nastał szał sojowych produktów, jako zamienników mięsa dla wegan i wegetarian. Jeśli dorzucić do tego zacięte walki, dotyczące zmodyfikowanej żywności, oraz sojowy sos do sushi, to na tym by się kończyła moja bardzo powierzchowna znajomość z ziarnami soi.

Festiwal soi w Paju (Paju Jangdan Soybean Festival) :: Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Nie ma festiwalu bez maskotek. „Sojek” © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna, 2017

Dzisiaj zerkam na broszurę igrzysk olimpijskich w Pjongczang i co widzę? Certyfikat „Printed with soyink” (do wydruku użyto sojowego tuszu). Myślę sobie, czego to Azjaci nie wymyślą, ale to akurat amerykańska historia sukcesu, wymuszona kryzysem paliwowym w latach 70. ubiegłego wieku. Mniejsza, na festiwalu nie było atramentowych popisów, tylko kulinarne.

Kulinarny konkurs na festiwalu soi w Paju :: Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Kulinarny konkurs na festiwalu © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna, 2017
Kulinarny konkurs na festiwalu soi w Paju :: Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Wśród startujących było nawet kilku żołnierzy © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna, 2017

Chociaż z niejadalnych produktów znalazłam też mydło i kosmetyki. Ale powiedzcie, z czego Koreańczycy nie robią kosmetyków?

Sojowe mydła na festiwalu soi w Paju :: Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Sojowe mydła na festiwalu w Paju © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna, 2017

Przy tym stoisku przyszła mi na myśl wielka miłość Koreańczyków do wszelkiego rodzaju preparatów odżywczych i wzmacniających. Sojowe tabletki? Czemu nie. Tylko na co?

Sojowe produkty na festiwalu soi w Paju :: Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Sojowe produkty na festiwalu w Paju © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna, 2017

Z błędu szybko wyprowadziła mnie sprzedająca, podsuwając pod nos miseczkę z czekoladowymi drażetkami. A gdzie soja? Jest w środku, oblana czekoladą. Przypomniały mi się orzeszki z dzieciństwa i wzięłam pięć paczek. Uprawiana w DMZ soja w żadnym razie nie powinna być przysmakiem drugiego rzędu.

Czekolada DMZ, festiwal sojowy w Paju :: Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Czekolada DMZ © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna, 2017
Czekolada DMZ, festiwal sojowy w Paju :: Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Czekolada DMZ © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna, 2017

Wspomnień z dzieciństwa miałam więcej podczas festiwalu. Zbliżał się czas lunchu i akurat zatrzymaliśmy się przy stoisku, gdzie wydawane było coś do spożycia w większych ilościach. Kleik z soi. Przed oczami stanął mi rząd stoliczków, krzesełek, dzieciarni w kolorowych rajtuzach i głębokie talerze MLECZNEJ z ryżem. Dużo talerzy mlecznej, najczęściej niedojedzonej. Jeżeli też takie mieliście w przedszkolu, to wyobraźcie sobie, że kucharka zapomniała posłodzić i otrzymaliście to:

Kleik z soi na festiwalu w Paju :: Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Pożywny kleik z soi na festiwalu © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna, 2017
Kleik na festiwalu sojowym w Paju :: Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Jeszcze więcej kleiku © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna, 2017

Każda potrawa się sprawdzi, jeśli tylko poda się ją w odpowiednim czasie. Przypuszczam, że gorący kleik w termosie na zimowym szlaku, to dopiero byłby rarytas. Jeszcze chwilę sprzeczałam się z Miłym, że do przygotowania potrawy na pewno użyto normalnego mleka, bo smak był podejrzanie zbliżony. Ale następnego dnia na targu Gwangjang w Seulu, ujrzałam tę tajemniczą maszynę i już nie było wątpliwości.

Wytłaczarka soi, targ Gwangjang w Seulu, Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Wytłaczarka soi, targ Gwangjang w Seulu, pożądaną konsystencję reguluje się ilością wody © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna, 2017

Co więcej, jeszcze będąc na festiwalu próbowałam swoich sił „na sucho”, ale jakoś nie skojarzyłam białej papki z żarnami, sądząc, że tutaj powstaje od razu sojowy proszek.

Żarna na festiwalu soi w Paju :: Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Żarna na festiwalu soi w Paju © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna, 2017

Poza chodzącym „sojkiem”, symbolem festiwalu są również charakterystyczne kamionkowe dzbany z pokrywami (onggi), w których przechowuje się między innymi pastę z soi lub sojowy sos (w buddyjskich świątyniach sosy przechowywane są od 70 lub 100 lat).

Festiwal sojowy w Paju :: Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Kolorowa wystawka z prawdziwymi onggi © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Onggi, wykonane ze słomy na festiwalu sojowym w Paju :: Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Onggi, wykonane ze słomy © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna

Festiwal Soi w Paju (Imjingak) odbywa się zawsze w ostatni weekend listopada. W tym roku była to już 21. edycja. Mimo nieciekawej pogody i przenikliwego zimna, odwiedza go naprawdę imponująca ilość osób. Normalnym jest zabieranie ze sobą wózków na większe zakupy. Praktycznie co druga rodzina ciągnęła go za sobą. Szybko wypełniły się one kilkukilogramowymi workami z ziarnami.

Festiwal sojowy w Paju :: Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
W drodze na festiwal © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna, 2017
Festiwal sojowy w Paju :: Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Wejście na teren festiwalu © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna, 2017

Pogoda nie przeszkadzała również muzykom.

Festiwal sojowy w Paju :: Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Tradycyjna muzyka na festiwalu © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna, 2017
Festiwal sojowy w Paju :: Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Sprzedaż płodów rolnych © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna, 2017
Festiwal sojowy w Paju :: Moja Korea, Joanna Maria Czupryna
Dopiero z boku zauważyłam, że to strączek soi © Moja Korea, Joanna Maria Czupryna, 2017

Podobnie jak na festiwalu żeń-szenia, najciekawszą dla mnie ekspozycją były „scenki” papierowych lalek koreańskich. Przedstawiają one tradycje koreańskiej wsi, w tym przypadku proces siania, zbierania i przetwarzania soi. Naprawdę je lubię, są dla mnie niczym malowidła biblijne dla niepiśmiennych w średniowieczu.


 

I to już koniec sojowych opowieści. Wypada zabrać brykiet do domu, powiesić w schowku i niech się suszy.

Festiwal sojowy w Paju :: Moja Korea, Joanna Maria Czupryna

Jeśli fascynuje Was koreańska kultura, koniecznie polubcie moją stronę na FB. Już niedługo akcja, w której będzie do zgarnięcia miniatura onggi – na przyprawy, na sos sojowy, na co chcecie. Oryginalny gadżet prosto z Imjingak w Twojej kuchni.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.